Cześć, mam na imię Aldona i nie lubię miast… gdybym nie mieszkała z mężem w kamperze, na pewno mieszkałabym na wsi. I tak mieszkamy w kamperze od ponad dwóch lat i od tego samego czasu jesteśmy w niekończącej się podróży. Kiedy na horyzoncie naszej drogi pojawia się miasto, albo je mijamy, albo wpadamy żeby zrobić pranie. Czasem robimy większe zakupy, załatwiamy sprawy i wypadamy.  Jeśli zwiedzamy, to maksymalnie 1-3 dni i uciekamy w dzicz, żeby odpocząć od hałasu i korków, wyspać się i odetchnąć świeżym powietrzem.

Belgrad trudne początki

Belgrad to dla nas rekordowa stolica, spędziliśmy w niej więcej czasu niż planowaliśmy i niż przetrwaliśmy w niejednym mieście… piękniejszym, ciekawszym i w takim, w którym jest co zwiedzać. Przez cały pobyt, temperatura oscylowała w okolicach 35 stopni, często w nocy powietrze w ogóle się nie ruszało, a my przejechaliśmy cały Belgrad kilka razy na rowerach. W ten upał, zdobycie twierdzy Kalemegdan i jazda na rowerze po Starym Mieście to nie lada wyczyn, gdyż ta dzielnica leży na pozornie małej górce… Serbia to jedno z najmłodszych państw w Europie, ale Belgrad jest jednym z najstarszych miast na świecie i to z ogromną historią. Mimo wszystko w tej stolicy nie czuć blichtru i przepychu, jak w większości europejskich stolic, być może przez to atmosfera tego miasta jest tak wyjątkowa. Piękno Belgradu nie jest oczywiste, dla wielu jest po prostu brzydki i pierwsze co się rzuca w oczy to architektura brutalizmu, która przeważa nad całą resztą. To trudne miasto, dla ludzi, którzy lubią wyzwania i od początku Belgrad stanowił dla nas wielką zagadkę.  Dla tych, którzy w tych czasach mają swoje zdanie i udają się w dane miejsce, by wyrobić swoją opinię i stwierdzić czy im się podoba, czy też nie. Zresztą, właściwie piękno tego miejsca trzeba odnaleźć. Mam wrażenie, że kiedy ktoś nie umie odnaleźć piękna w sobie, nigdy go nie odnajdzie w Belgradzie.

 

„Podróżując przez świat i poszukując piękna, musimy nieść je ze sobą, inaczej nigdy go nie odnajdziemy.” Ralph Waldo Emerson

 

blank

To nie jest miasto dla ludzi, dla których liczy się skóra, fura i komóra. Nie dla tych co umieją się zachwycać jedynie zabytkami ociekającymi złotem, kamieniczkami od linijki wyremontowanymi i wymalowanymi kolorowymi farbkami. Kiedy wjechaliśmy i przejechaliśmy pierwszy raz cały Belgrad kamperem, śmierdziało tak bardzo, że mieliśmy świeczki w oczach. A potem? Potem było już tylko lepiej. Nie tylko dlatego, że mały pożar na wysypisku śmieci został ugaszony. Potem już tylko czuliśmy wielki spokój, jak na tak hałaśliwe wielkie miasto i mimo wszelkich złych opinii o przestępczości, czuliśmy się jakoś wyjątkowo bezpiecznie. Postaram się opisać Wam magię tej niesamowitej stolicy, która wessała nas na prawie dwa tygodnie. Nikt nas przecież nie zmuszał, by mieszkać tu tak długo… Jesteśmy dzikusami i najlepiej czujemy się w naturze, ale Belgrad wciąga i zasysa człowieka… Czy to ludzie, których poznaliśmy, czy może klimat miasta? Na czym polega magia tego miejsca? Co zobaczyć, a co lepiej ominąć, gdzie spędzić czas, do jakich miejsc wrócić?

Co zobaczyć w Belgradzie?

Twierdza Kalemegdan

Koniecznie trzeba zobaczyć Twierdzę Kalemegdan, nie ze względów architektonicznych, choć wielu osobom może przypaść do gustu. Po prostu twierdza leży w najbardziej malowniczej części miasta, u ujścia Sawy do Dunaju. Twierdza najpiękniej, jak i zbieg obu rzek, wyglądają skąpane w świetle zachodzącego słońca i by owy zachód podziwiać, najlepiej właśnie wieczorem przybyć do twierdzy, co zresztą czynią nie tylko turyści, ale sami Belgradczycy. Obecnie działa tam Muzeum Wojska, z licznymi eksponatami militarnymi z różnych okresów, obok mieści się ZOO, Park Dinozaurów oraz boiska do koszykówki i tenisa.

blank

blank

Pomnik Gołodupca

Niewątpliwą atrakcją Kalemegdanu jest, nazwany przez nas pomnik gołodupca, w rzeczywistości znany jest pod nazwą Pomnik Zwycięstwa. Przedstawia on nagiego mężczyznę, a zza jego gołego tyłka rozpościera się przecudownej urody panorama na ujście rzeki Sawy do Dunaju. Sam pomnik tez robi wrażenie, ale najważniejsze jest przesłanie. 4 litery wystawia w stronę Austro-Węgier, które trzymały Serbów w niewoli, natomiast penisa pokazuje Turcji, która w czasach Imperium Osmańskiego podbiła te ziemie i zabrała wolność na długie lata. Żeby nie było, ze pomnik jest wulgarny, Viktor, bo tak też jest nazywany, trzyma w rękach orła i miecz, jako symbole wojny i pokoju.

blank

Kafany, czyli serbskie kawiarnie

Sportem narodowym Serbów jest przesiadywanie w restauracjach i będąc w Belgradzie, koniecznie tego sportu należy spróbować.  Serbska kuchnia jest wyśmienita, często podobna do tureckiej, więc pyszna. Choć bardzo, bardzo mięsna, dlatego my po kliku dniach mieliśmy dosyć grillowanych tradycyjnych przysmaków i zaczęliśmy szukać innych smaków, co opiszę niżej. Okazuje się też, że Serbowie, tak jak Włosi lubują się w pizzy i można ją dostać praktycznie w każdej restauracji, są oczywiście osobne pizzerie, a nawet w pekarach jest ona sprzedawana na kawałki. W wielu restauracjach wieczorami gra orkiestra i zabawa trwa na całego, nie przeszkadza brak parkietu, Serbowie tańczą przy stolikach, śpiewają lub bujają się na krzesłach, na tygodniu do północy, a w weekendy do białego rana. Po spotkaniu ze znajomymi, od 23:00 Serbowie zaczynają się schodzić na słynne dyskoteki na Sawie czy Dunaju.

blank

Nasze ulubione miejsce: Ada Ciganlija 

Ada to po serbsku wyspa, ale jest to raczej półwysep przy rzece Sawie. Poprzez połączenie wyspy rzecznej z lądem, w 1967 roku został tu utworzony sztuczny zalew, który nazywany jest serbskim morzem, a jego plaże żartobliwie „Miami Beach.” Ze względu na to, że w miesiącach letnich, w Belgradzie od maja do października, upał w mieście jest ogromny, to najlepsze miejsce by się schłodzić, wykąpać i poopalać, tym bardziej, że zalew znajduje się 4 km od centrum miasta. Belgradczycy uwielbiają Adę, także dlatego, że jest miejsce rekreacyjne, które posiada bogatą ofertę sportów przeróżnej maści m.in. nart wodnych, kajaków, rowerów, golfa, piłki nożnej, koszykówki, siatkówki, rugby, siłownie na powietrzu i oczywiście tenisa. Są tu także skoki z bungee, paintball, ścieżki rowerowe, wypożyczalnie rowerów, rolek, wrotek itd. Wokół zalewu kursuje ciuchcia, lub krótsze meleksy, a objechanie całej Ady, kosztuje ok. 5 zł.

blank

Naokoło znajdują się kawiarnie i kluby, często z koncertami na żywo, są także grille, ławeczki, aaa i jest tu chyba jedna z najwyższych fontann jaką widzieliśmy, co tam, że to reklama Sprite. Jest tu nawet plaża dla nudystów, gdyby ktoś chciałby się wyrównać 😉 Nad sztucznym jeziorkiem znajduje się bezpłatne WiFi mtsAda ( i już wiadomo gdzie wgrywaliśmy ostatni film! ) na 15 minut jednorazowo można się zalogować do SBB Zona. Woda jest bezpłatna co krok, czy to do mycia, czy do picia, są prysznice i źródełka. Naokoło zalewu jest wielki park, w którym za każdym razem odnajdywaliśmy coś nowego, a za parkiem po jednej stronie jest droga do centrum Belgradu, a po drugiej są dębowe i wiązowe lasy oraz dzika natura, którą można zaobserwować raczej na tygodniu, kiedy dzikie zwierzątka przychodzą do parku. My mieszkaliśmy z jeżem i wiewiórką, ponoć są jeszcze jelenie, zające itp. Parkingi są bezpłatne, ale małe, zatłoczone, bardzo ruchliwe, ale da się spać nad Adą za darmo. Wjazd kamperem do parku Ada, to koszt 300 RSD, czyli ok. 12 zł, za pierwszą dobę, za każdą kolejną 400 RSD, wjazd na godziny się nie opłaca, tym bardziej, że jest tu możliwość napełnienia wody, a także zrzut nieczystości. W parku można także rozstawić namiot. Dzieje się tu naprawdę dużo, że zapomniałam o najważniejszym, to właśnie na Adzie, w Belgradzie jedliśmy najlepsze serbskie jedzenie, w najlepszej cenie. Tu dokładne współrzędne: mapa (klik!) pamiętajcie by pytać o dania z oferty „domestic food,” taka kuchnia serbska jest jeszcze bardziej smaczna, niż ta z oferty „traditional”.

 

blank

 

Co przywieść na pamiątkę z Belgradu?

Gdyby nie polecenie naszych widzów, powiedziałabym, że nic. Belgradem trzeba się nasycić, pobyć w nim, poczuć wyjątkową atmosferę, ale żeby coś kupować? Ewentualnie fani rakiji, mogą przywieść zapasy… W Belgradzie trzeba się najeść pysznego domowego jedzenia ( pamiętajcie, nie tyle „traditional” co „domestic”, zresztą może opiszę serbską kuchnię w osobnym artykule, bo doświadczenie mam duże, bo … tu aż szkoda samemu gotować, warto próbować 🙂 ), opić rakiji do bólu, spróbować każdej tej z moreli, gruszek, winogron, śliwek i z czego tylko znajdziecie. W stolicy trzeba zasmakować klimatu, poczuć klimat i przede wszystkim poznać wspaniałych, otwartych ludzi. Ale! Kiedy dodałam pierwszy post z Belgradu na Instagramie i wydało się na YouTube, że jesteśmy w Serbii, kilka osób poleciło nam perfumerię „SAWA” i to nie byle jaką! Taką, gdzie właściciel sam je robi i dobiera indywidualnie do danej osoby. Zaintrygowani, stwierdziliśmy, że co nam szkodzi, sprawdzimy to miejsce. I to był strzał w dziesiątkę! Świetnie się bawiliśmy, przecudowny starszy pan, zrobił nam nie lada przedstawienie, opowiadał z takim zaangażowaniem o swoich wyrobach i robił to z taką pasją i miłością, że ja osobiście miałam świeczki w oczach. Takich ludzi nam trzeba! Wyszliśmy wypachnieni, z najlepszymi i najpraktyczniejszymi pamiątkami, czyli z buteleczkami wody toaletowej w lepszej cenie, niż w sklepie, a perfumy trzymają się długo i pachną cudnie i bardzo oryginalnie. Dokładny adres i współrzędne GPS perfumerii, znajdziesz na naszej mapa (klik!)

blank

Belgradczycy

Największą atrakcją stolicy są … jej mieszkańcy. Serbowie to południowcy, czyli luzacy, optymistycznie patrzący na życie, szalenie otwarci na innych i … w ogóle szaleni. Lubią się bawić, żartować, wariować i cieszyć się życiem. Są ciepli i gościnni. Często zagadują i non stop częstują rakiją. Ludzie, którzy przeżyli wiele, a jednak mają wielkie serca, by służyć radą, gościć przyjezdnych, robić małe wielkie rzeczy dla turystów, jak np. zakup biletu parkingowego czy oprowadzenie po mieście, tak po prostu.

blank

Stolica Serbii – podsumowanie

Czy Belgrad jest ładny? Widzieliśmy ładniejsze miasta, ale ma swój urok i dla nas jest wyjątkowy, nie tylko dlatego, że mieszkaliśmy w nim najdłużej, ze wszystkich stolic świata, ma cudowny klimat, za którym będziemy tęsknić, za pewne w niejednym mieście.

Czy Belgrad jest głośny? To jedno z najbardziej hałaśliwych miejsc, jakie przyszło nam … słyszeć. Spanie w Belgradzie, w okolicach Dunaju czy Sawy to jak spanie na parkiecie 10ciu dyskotek jednocześnie. Jednak wielu przyjeżdża tu właśnie na imprezy, Belgrad po tym względem wiedzie prym. Większość z nich jest pływająca, a zacumowane dyskoteki na Sawie i Dunaju, są same w sobie dodatkową atrakcją.

W Belgradzie niby jest co zwiedzać, ale jak przychodzi co do czego to nie ma. Jest tu dużo zabytków, pomników i cerkwi, są muzea, ale bez szału. Kościołów zwiedzać nie lubimy i żebyśmy do jakiegoś weszli, musi nas rzucić na kolana, po Sagradzie Familii, nawet Hagia Sophia wypadła blado. Muzea rzadko nas jarają,  także odwiedzamy tylko takie wyjątkowe, na Muzeum Nikola Tesli czy Mauzoleum Tito czailiśmy się przez chwilę, ale spotykani przez nas ludzie, skutecznie wybili nam je z głowy, może kiedyś, jak wrócimy do Belgradu po buteleczkę perfum, będzie chłodniej i nad Adą nie będzie co robić … bo wrócimy na pewno!

Aldona

Belgrad naszymi oczami, możecie zobaczyć tu: